Tytuł: Naprzyrodzony
Typ: Opowiadanie
Rozdział: Prolog
Tytuł rozdziału: ---
Tematyka: Opowieść równoległa o Nadprzyrodzonej. Opowiedziana z zupełnie innej strony, z drugiej strony konfliktu przez kogoś zupełnie innego...
Parring: ---
Ostrzeżenia: ---
Uwagi: Możliwe wulgaryzmy, choć staram się ich unikać
Autor: Tigraria sk
Wszytko zaczęło się od wybuchu. Tak... Początek dała eksplozja. I możliwe, że to właśnie eksplozja wszystko zakończy. Chyba, że uda się to wcześniej powstrzymać. Może mnie, uda się to powstrzymać. O ile będę wystarczająco silny. O ile dam radę zrobić coś, co może sprawić mi tyle cierpienia. Ale mogę ocalić wszystkich. Albo wszystko stanie w płomieniach...
Gdyby nie wybuch... Gdyby nie ewolucja... Wszystko byłoby inaczej. Moje życie potoczyłoby się inaczej. A teraz, jest tylko ból i cierpienie. A wszystko przez to, że jestem inny. Inny niż wszyscy. I nie tylko ja. Jestem jednym z Nadprzyrodzonych, ludzi o niezwykłych umiejętnościach, które nabyliśmy w procesie ewolucji. Zawsze zastanawiałem się dlaczego padło właśnie na mnie. Nie jestem nikim specjalnym. Straciłem rodziców, uciekłem ze sierocińca, zawaliłem szkołę i całe moje życie leży teraz w gruzach. Tylko jedno mi się udało. Założyłem "Club 100", organizację dla takich jak ja, Nadprzyrodzonych bez rodziny. Ale mimo, że żyjemy poza społeczeństwem wciąż integrujemy się z ludźmi. Tylko oni wciąż utrzymują nas przy życiu. Bez nich, już dawno wszyscy bylibyśmy martwi. Nie pod względem cielesnym, ale duchownym. Gdyby nie ludzie, nasze życie byłoby jeszcze gorsze. Przepełnione nienawiścią, śmiercią, bólem i cierpieniem. Nie to, żeby teraz takie nie było. Już takie jest. Ale nie na tak wielką skalę.
Istnieje jednak ktoś, kto nie cierpi ludzi. Bonifacy Olszewski. Również Nadprzyrodzony. On założył własną organizację. Odnajduje Nadprzyrodzonych i werbuje ich w swoje szeregi. Nie wiemy dlaczego do niego dołączają. Spotkaliśmy już wielu jego podwładnych i żaden nie pragnął zmienić strony. Nie wiemy dlaczego. Ale liczę, że w końcu się tego dowiemy.
Ale ja w sumie tak gadam i gadam, ale wy nawet mnie nie znacie. Mam 23 lata, mieszkam w Warszawie, moje nazwisko brzmi Zieliński i jestem Nadprzyrodzonym. Mam dar... Nadludzką szybkość. Kiedy to odkryłem, po prostu wybiegłem. Nikt tego nie zauważył. Nikt nawet nie przejął się moim zniknięciem. Potem odnalazłem podobnych sobie i postanowiłem im pomóc. Założyłem "Club 100". Teraz jestem jego najwyższym członkiem. Nazywam się OLIWIER.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz